Pierś kontra butelka!

Parenting

Pierś czy butelka? Badania naukowe, a za nimi Światowa Organizacja Zdrowia, odpowiadają na to pytanie jednoznacznie. Pierś. W mediach, poradniach, szpitalach, w rozmowach znajomych czuje się nawet presję nieznoszącą innej opcji. Czy znaczy to, że karmienie butelką stawia matkę w gorszym świetle? Czy przypadkiem promowanie karmienia piersią nie bywa zbyt natarczywe?

Pewnie każda kobieta spodziewająca się dziecka myśli o karmieniu piersią. Niektóre przyszłe matki jednak, już na starcie wiedzą, że nie będą karmiły naturalnie i decydują się na mieszankę. To ich wybór i święte prawo do decydowania o sposobie karmienia dziecka. Prawo oczywiste, ale rzeczywistość pokazuje, że niejednokrotnie spotkają się z dezaprobatą. Czasem, będzie to spojrzenie (takie spojrzenie), kiedy w poczekalni przed gabinetem pediatry wyciągną z torby butlę zamiast piersi, zza zbyt luźnej koszulki. Czasem, będą to komentarze innych matek, które nie wyobrażają sobie karmienia innego niż piersią i chętnie o tym głośno mówią. Podkreślają wyższość swojego mleka nad modyfikowanym. Podkreślają też, jak budują więź z dzieckiem i jak wygodne oraz tanie jest karmienie piersią. Pewnie mają rację, a ich argumenty potwierdzi ulotka WHO. Walory z karmienia niemowląt w sposób naturalny są oczywiste i nie podlegają dyskusji. Uważam jednak, że w tym wszystkim mało jest tolerancji i akceptacji dla innego sposobu żywienia niemowląt. Mamy z butelką mogą się czuć przytłoczone pytaniami: “a Ty nie karmisz?”, albo stwierdzeniami: “karmisz sztucznie, nie dajesz dziecku tego co najlepsze”, “jesteś gorszą matką, idziesz na łatwiznę”, “twoje dziecko będzie się gorzej rozwijało”… Komentarze szkodliwe, wbijające w ziemię, słyszane z ust koleżanek, ciotek, teściowych. Najczęściej od kobiet, które same również karmiły butelką i pewnie słyszały w przeszłości takie stwierdzenia. Żadna kobieta, żadna matka nie zasługuje na negatywne komentarze z powodu sposobu żywienia swojego dziecka.

Trudne decyzje

Przyczyny decyzji o podawaniu butelki zamiast piersi są bardzo różnorodne. Żadna ulotka promująca karmienie pokarmem matczynym nie podaje informacji o trudnościach jakie mama może napotkać na początku swojej przygody z laktacją. Trudnościach, o których warto wcześniej wiedzieć, żeby chociaż mieć świadomość, jak im zapobiegać po porodzie, w czasie najważniejszego momentu, kiedy laktacja rusza pełną parą. Karmienie piersią nie jest sprawą oczywistą i można mieć z nim kłopoty. Młode matki, pierworódki, często o tym nie wiedzą. Nikt o tym nie mówi. Przeżywają frustrację, bo nie potrafią karmić, a jeśli nałożą się kłopoty z piersiami, ich kształtem, budową, albo kłopoty zdrowotne dziecka (np. wcześniactwo, wczesne oddzielenie od matki), butelka i dopasowany do wieku dziecka pokarm modyfikowany jest jedynym rozwiązaniem. Dziecina musi coś jeść! Nie zawsze jest to matczyny wybór, a często przymus. Nie zawsze też, położne laktacyjne poradzą sobie z naszym problemem, czasem nie będziemy miały dostatecznie dużo siły i motywacji do walki o laktację. Zdarza się, że życie napisze taki scenariusz, że dzieciątko będzie musiało być odżywiane mlekiem modyfikowanym. I czy matka z tego powodu powinna być napiętnowana? Czy powinno się jej dać odczuć, że jest gorsza, bo podaje dziecku pokarm z butelki? Oczywiście, że nie!

Butelka to samo zło?

Słyszy się opinie, że dzieci ssące mleko z butli gorzej emocjonalnie się rozwijają, bo nie czują bliskiego kontaktu z mamą. Przecież karmiąc butelką możemy zapewnić dziecku bliskość! Przytulając je do piersi będzie czuło nasz zapach i słyszało bicie serca. Same cudowne skojarzenia. Ważne jest zapewnienie sobie i dziecku wyjątkowej, intymnej i spokojnej atmosfery. To właśnie pomaga w budowaniu więzi. Karmienie piersią w byle jaki sposób, byle gdzie i bez zaangażowania, jest mniej dla dziecka atrakcyjne i miłe, niż czułe przytulenie rodzica, cicha, spokojna atmosfera, spokojny dotyk podczas karmienia butelką. To, co się liczy według mnie, to jakość czasu spędzonego z dzieckiem i to tylko ta wysoka, będzie budowała więzi. Ponadto w karmieniu z butelki może uczestniczyć tata dziecka, co ma niebagatelne znaczenie dla całej rodziny. Mężczyzna czuje się przydatny, pomocny, jest w centrum ważnych zdarzeń. Mama może odetchnąć, kiedy nocne karmienia przejmuje tata; może też wyjść z domu o dowolnej porze. Jest wiele pozytywnych aspektów karmienia butelką, ale o nich mówi się szeptem, żeby kobiet nie zachęcać… Za wszelką cenę naciska się na podawanie piersi. Staję w obronie kobiet, które z powodów medycznych lub życiowych, czy po prostu z wolnego wyboru, zdecydowały o podawaniu mleka z butelki. Mają święte prawo do suwerennej decyzji o tym, jak będą pielęgnowały dziecko i czym je karmiły. Szanuję ich wybór i wierzę, że dostarczają dziecku dużo ciepła w inny sposób, niż przystawianie do piersi.

Karmienie piersią to misja, nie moda

Kobietom karmiącym powiem zaś, że z matczynym mlekiem płyną na pewno super cenne przeciwciała i zbilansowany pokarm dopasowany do potrzeb dziecka. Nie płynie zaś w nim żadna kropla miłości i czułości, zwłaszcza kiedy karmimy niechlujnie, przy okazji, bez zastanowienia nad tym co robimy, klikając palcem w smartfonie. To od naszej postawy i zaangażowania zależy to, co przekażemy bobasowi. Zatem, nie ma co szpanować i przechwalać się wkoło jak długo karmimy swoje pociechy, wystawiać nagie piersi wszędzie gdzie tylko popadnie, powodując szybkie bicie serca u starszych panów na zakupach, czy przy rodzinnym obiedzie. Karmimy piersią, ale wcale nie jesteśmy lepszymi mamami z tego powodu. Wypełniamy swoją rolę tak, jak inne matki.
Myślę, że karmienie piersią to taka, osobista misja, którą same wybieramy, nie zaś szpan czy moda. Wypełniajmy ją zatem skromnie, w intymnej i spokojnej atmosferze, w zacisznym miejscu. Jesteśmy wtedy tylko my i bobas. Relaks, luz i zadowolenie dla wszystkich!

Wykarmiłam piersią 2,5 dziecka, nadal karmię najmłodsze maleństwo. Pierworodny, jako wcześniak, miał szybko wprowadzoną butelkę. Dzisiaj jest wspaniałym młodzieńcem i niczego mu nie brakuje, ani zdrowia, ani inteligencji, ani radości.
Życzę mamom wybierającym butlę wielkiej frajdy z bycia blisko z dzieckiem podczas karmienia, aprobaty bliskich, wsparcia w partnerach.
Mamom karmiącym piersią życzę, aby potrafiły życzliwie patrzeć na mamy “butelkowe”, nie oceniały ich, a przede wszystkim nie czuły się lepsze od nich.

Nie ma lepszych czy gorszych matek. Wszystkie jesteśmy wystarczająco dobre, niezależnie od sposobu żywienia dzieci!

1 thought on “Pierś kontra butelka!”

  1. Nasza Helka juz duża panna, ale nadal kolację dostaje z butelki. Jak by nie była rozbrykana i szalejąca, to ta chwila intymności, bliskości i spokoju wycisza ją idealnie do snu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *